in PAVAROTTI

Szumisie i Whisbear – czy polecę koleżance?

at
szumisie-whisbear-polece-kolezance

Portugalia 2017. Zimno jak sam skurczybyk bo co to jest 10 stopni w nocy. Właściciel mieszkania, które wynajmujemy rekomenduje ” nagrzać klimą” bo w starszym budownictwie kaloryferów nie uświadczysz. Po co w sumie na tych kilka dni w roku psuć design w dom. Logiczne. Człowiek chce spać. A to buczy… jeszcze nie wiem, że za kilka tygodni za ten szum będę dziękować

Jakiś czas temu na fejsie napisała do mnie dziewczyna czy polecam Misie Szumisie bo chciałaby kupić na prezent. I wbrew pozorom ciężko było mi na te pytanie odpowiedzieć. Bo i polecam i nie polecam.

Mieliśmy i Whisebear’a i Szumisia – idea ta sama tylko design inny. W maskotce umieszczony mechanizm, który „szusza” uspokaja i nierzadko usypia dziecko.

Dziecko w łonie matki nie przebywa w ciszy, stale towarzyszą mu dźwięki. U mamy w brzuchu było też bezpiecznie, ciasno, ciemno…A tu nagle bach! Wrzucają do wielkiego łóżeczka, samego i bezbronnego dzieciaczka i jak tu nie krzyczeć o mamę!

Mama gadżeciara jest tego świadoma i w ferworze zakupów nabywa szumisia by maluchowi stworzyć warunki chociażby dźwiękowo podobne do tych, które były w brzuchu. I co? W naszym przypadku wielka klapa.

Duże szczęście,że obie „zabawki” dostaliśmy w prezencie bo Wiktor biały szum olewa totalnie… za to błyskawicznie uspokaja go…różowy. Włączyliśmy go zupełnie przypadkiem gdy suszarki, klimatyzatory, wiatraki i szum morza nie zadziałały i zaskoczyło!

Dysponujemy również dostępem do szumu brązowego, szarego a nawet miksów kilku! Dziś Wiktor bezbłędnie kojarzy odpalenie aplikacji z różowym szumem ze snem i zasypia w maksymalnie kilka minut. A my powoli staramy się go wyciszać i wyłączać… chociaż jest coś takiego, że wstaje mocno zmęczona gdy szum nam z jakiegoś powodu nie towarzyszy w nocy.

Powróćmy jednak do naszych gadżetów z białym szumem. Dlaczego nie polecam? Po pierwsze są drogie a wydatków przy dziecku nie brakuje. Szumisia z powodzeniem zastąpi aplikacja która nie pożera tak baterii w telefonie. Po drugie nie wiesz czy na Twoje dziecko nie zadziała, jeśli nie wróć do punktu pierwszego. Słabo.

Plusy? Są! Oba produkty wykonane są z największa starannością. Są zwyczajnie ładne i przyjemne w odbiorze. Dziecku trudno jest dobrać się do mechanizmu. Wyciszenie. W obu przypadkach szum delikatnie się wycisza, nie ma nagłego pierdykniecia koniec helloł wstajemy młody człowieku. Funkcja cry sensor – też przydatna gdy dziecko się przebudzi chociaż u nas zawsze mama musi przytulić nie da się niczym oszukać…