in SCHRONISKOWCE

Szkolenie psów – pieniądze zainwestuj mądrze!

at
szkolenie-psow-pieniadze-zainwestuj-madrze

Szkolenie psów – coraz powszechniejsza aktywność, ale mam wrażenie, że nadal postrzegana za fanaberie. Bezet zaliczył dwa szkolenia. Mając porównanie stwierdzam, że moje psy powinny zaczynać od zajęć indywidualnych. Dlaczego?

Nie jest tajemnicą, że Milena jest diwą jednak nie zawsze tak było. Po wyjściu ze schroniska obudził się w niej diabeł tasmański. Rowerzyści działali na nią jak sałatka na Krystynę Pawłowicz – nie mogła się powstrzymać. Gdyby się tak zastanowić to darła japę na wszystko co się ruszało… Dziś na smyczy chodzi w zasadzie tylko gdy ulica jest blisko bo zero respektu dla blachosmrodów.

Beś to inna para kaloszy. Pojawił się u nas gdy ja byłam w ciąży. Miał być spokojny i wycofany. Ta yhym. Spokojny to on jest jak wyciągnie pampersy ze śmietnika i czeka na mój krzyk.

Szkolenie psów – padła fraza w Google. Wertowanie, czytanie, sprawdzanie – klamka zapadła. Beś idzie do szkoły. Dziesięć psich piękności, dziesięć różnych charakterów i on nasz mały wielki synek. Jedyny kundel. Na pierwszych zajęciach cała nasza rodzina i rodzące się pierwsze obawy.

Bo kiedy ktoś szarpie Twoim psem tak, że odpina się obroża i zaleca raczej klasyczną bo z takiej się nie uwolni to coś tu jest nie hallo. Nie jestem zwolennikiem rozwiązań siłowych, chyba że na wyprzedaży w zarce jakaś pani podpierdzieli Ci ostatnie jeansy w rozmiarze xs – to inna sytuacja.

Niekoniecznie chciałam brać w tym udział. Te szarpania i wojskowy dryl tak sobie służyły Bezetowi. Z góry narzucony program nie przewidywał odchyłów. Skądś to znamy prawda? Ok,ale skoro jesteśmy w grupie to może socjalizacja? Cóż. Socjalizacja skończyła się tak,że Bezet nienawidzi owczarków niemieckich i maltańczyków…

Wybór metody szkolenia to sprawa INDYWIDUALNA. Sam wybór „placówki” również. Być może tu popełniliśmy błąd? Przeczytaliśmy opinie,ale nie przeczytaliśmy notki o metodach szkolenia. Miłośnicy nauki przez kolczatkę to nadal silna grupa…

Bes był na kilku spotkaniach. Nie wyszedł stamtąd wyłącznie z nienawiścią do innych ras. Nauczyliśmy się waruj, siadania przy nodze na przejściu dla pieszych czy czekania przed drzwiami aż wszyscy wejdą. Tylko czy tego oczekiwałam?

Kilka miesięcy pózniej wylądowaliśmy na szkoleniu u Co Pies Na To? Do rozwiązania było coraz bliżej a Bezet zupełnie się nie poprawiał… To nie wróżyło nic dobrego.

I szybko przekonaliśmy się, że to od szkolenia indywidualnego powinnismy zacząć. Jest problem jest natychmiastowe rozwiazanie. Pełne skupienie wyłącznie na nim i na nas. Bo szkolenie to głownie praca nad umysłem właściciela i jego podejściem. Dziewczyny potrafiły zmotywować nas do pracy i efekty przyszły błyskawicznie. To one pokazały nam co nasz pies lubi a czego nie. Bardzo długo wydawało mi się, że w tym domu specjalistką od niuchania jest Milena a Bezet to ten od sportu. Nic bardziej mylnego. Beś świetnie sprawdza się jako ten tropiący. Nie jest tylko „głupkiem od patyka”

Szkolenie indywidualne to coś co zdecydowanie będę polecała tym, którym zależy na poznaniu swojego pupila, tym którzy chcą zbudować więź i rozumieć się bez słów lub przy minimalnym ich udziale.