in SCHRONISKOWCE

Proszę nie zaczepiaj nas gdy ćwiczymy!

at
prosze-zaczepiaj-nas-cwiczymy

Szalenie cieszy mnie fakt, że psy u przeważającej części narodu Polskiego wywołują pozytywne emocje. Fukający i prychający na czworonogi są w mniejszości, ale bardzo proszę dajcie czasem dojść do głosu rozsądkowi a serce zepchnijcie na dalszy plan. Proszę, nie zaczepiajcie nas gdy ćwiczymy.

Zanim w naszym domu pojawił się Bezet sama częściowo byłam typem człowieka, który dziś mnie delikatnie rzecz ujmując irytuje. W tym miejscu się kajam i przepraszam wszystkich, którym zalazłam za skórę. O co chodzi? O zaczepianie na ulicy wszystkiego co ma futro, cztery łapy i merdającą antenę w postaci ogona. Nie startowałam co prawda do psów z łapkami, ale musiałam do nich pogadać…

Milena jest diwą, strzela fochy, ale w zasadzie jest na spacerach bezproblemowa. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to to, że wskakiwałaby do każdego pojazdu, raz wyciągałam ją z radiowozu… Bezet już takim aniołkiem nie jest, ciągnie jak parowóz, według znanego tylko sobie klucza zjada przechodniów a na drugie danie bierze większość psów.

Okiełznać jego zapędy pozwala nam szkolenie u Co Pies Na to? Mamy masę zadań domowych, które sumiennie odrabiamy na spacerach i kiedy myślisz, że Twój pies zaczyna zachowywać się jak laureat nagrody nobla pojawiają się oni – ludzie z sercem na dłoni.

Nie będę rozpisywać się nad tym, że Bezet ma lęki takie takie i jeszcze takie bo to w zasadzie nie jest wiedza, która komuś szczęście w życiu przyniesie i jest niezbędna. Istotne, że wiemy to my i wiemy jak mamy sobie z tym radzić. Byłoby świetnie gdyby nam tylko nie przeszkadzano. Beś ma to nieszczęście, że wygląda jak Denis Rozrabiaka. Ma w oczach szaleństwo, ale i roześmianą gębę. Przyciąga ludzi…

Sytuacja numer jeden.
Okolice Parku. Bardzo szeroki chodnik, pas zieleni, równie szeroka ścieżka rowerowa. Wychodzimy „zza winkla” szybki research co nas czeka. Ok za nami w stabilnej odległości podąża jeden pies, przed nami do wyminięcia dwa. Będzie ciężko, ale próbujemy! Beś zauważa psy, działamy klikerem jak w „przepisie” idzie dobrze! Schodzimy na pas zieleni by wszyscy bezpiecznie i bezinwazyjnie się minęli. Bezet wie, że to czas skupiania uwagi tylko na mnie, czeka na smaczki. Pani z psem który był za nami mija nas elegancko, jedna pani z naprzeciwka również, a w mej głowie już skaczą disco minionki z radości jaki ten mój pies kumaty. Do czasu. Do czasu aż mija nas dziewczyna z młodym psiakiem. Staje, puszcza psa po czym słyszę: idź się przywitać zobacz jak piesek ładnie siedzi… Nad moją głową pojawiają się łezki jak w japońskich kreskówkach i hasło: SERIO? Serio to się dzieje naprawdę? Bezetowi  ta sytuacja zupełnie się nie spodobała, ale szybko się odwinęliśmy i obyło się bez gwałtownej konfrontacji.

To zupełnie nie jest tak, że gardzę Twoim psem i uważam, że mój jest najmądrzejszy, najlepszy i generalnie odejdź plebsie. Jeśli widzisz, że staram się Ciebie ominąć i skupić maksymalnie uwagę swojego psa na mojej osobie to wiedz, że robię to również dla Ciebie. Abyście ty, Twoje dziecko, królik, myszoskoczek i teściowa czuli się bezpiecznie mijając nas na ulicy.

Bezet ma ogromną siłę. Gdy nie byłam w ciąży byłam pewna, że go opanuje. Teraz gdy toczę się jak baryłka, którą zgubił jakiś bernardyn w górach utrzymanie go gdy dochodzi do sytuacji stresowej sprawia mi najzwyczajniej w świecie ból fizyczny.

Sytuacja numer dwa.
W różnych miejscach ćwiczymy komendę „NIE”. Jeden atrakcyjny kąsek w ręku, smaczki w zanadrzu za brak reakcji na kąsek numer jeden. Ćwiczmy nie tylko na odludziu, ale również na chodnikach nazwijmy to „normalnych”. Kątem oka widzę, że przygląda nam się jakiś pan stojący pod sklepem. Nic to, robimy swoje! Bezet nie tyka smakowitego kąska, ba mija nas jeden pies i zupełnie nic. Brawo ty! Ćwiczenie zakończone sukcesem, lecimy dalej! Przechodzimy obok wspomnianego wcześniej pana a ten ochoczo rzuca Bezetowi kiełbaskę w nagrodę za sztuczkę…

Co znów poszło nie tak? A może u cholery to był jakiś test czy Bezet reaguje na komendę „NIE” w wydaniu niespodziewanym? Pan zrobił dobrze tylko ja to źle odbieram? Może powinnam Bezeta uzbroić w żółtą kokardkę? Chociaż o akcji Yellow Dog Project wiedzą chyba tylko nieliczni a większość odebrałaby to za element dekoracyjny.

Masz psiaka, który kocha cały świat i cały świat kocha jego? To świetnie, zazdroszczę z całego serca! Ja wkładam dużo pracy, czasu a także pieniędzy by mój pies chociaż trochę zbliżył się do Twojego. Proszę nie przeszkadzaj nam w osiągnięciu tego celu!