ZE ŚWIATA

Pies – ukochany pies marszałka Piłsudskiego!

by Kasia-
pies-ukochany-pies-marszalka-pilsudskiego

Kasztanka ukochana klacz Marszałka Józefa Piłsudskiego – chyba wszyscy doskonale ją znamy. Jednak już nie wszyscy wiedzą, że marszałek był miłośnikiem nie tylko koni, ale również psów. Kochał je bezgranicznie i miał do nich wielką słabość. Pierwszym był Dorek, ale kroniki przyjęły więcej informacji o psie wabiącym się po prostu…PIES.

Miłośnik zwierząt wszelakich

„Pamiętam, że na jedne imieniny mąż dostał 2 psy, 10 królików, jedną owcę, sarenkę, lisa, gęś i wojowniczego koguta. Mąż stanowczo odmówił pozbycia się tego zwierzyńca. Przez parę tygodni patrzyłam bezradnie jak owca zjada sałatę, sarna kwiaty wiosenne w ogrodzie, a kogut skacze do oczu każdemu, kto tylko wejdzie do nas. Lis w poszukiwaniu legowiska przeorał grządki tak dokładnie, że musiałam siać wszystko po raz drugi. W końcu jednak udało mi się rozmieścić to towarzystwo po znajomych, z wyjątkiem barana i gęsi, między którymi powstała idealna przyjaźń… zabawny to był widok gdy spali razem na słońcu, gęś z głową na piersiach barana.” – mówiła Aleksandra Piłsudska.

Józef Piłsudski kiepskim był też myśliwym z powodu swojej miłości do zwierząt. Pisał o tym Mieczysław Lepecki w Józef Piłsudski na Syberii, Wiadomości Literackie, nr. 15 (486), Warszawa 2 kwietnia, 1933 r., s.2. „Na Syberii do grubego zwierza zalicza się niedźwiedzie i łosie, a na południu również jelenie. Poluje się na te ostatnie na nartach. Wybiera się czas, gdy śnieg po lekkiem stajaniu na powierzchni zamarza ponownie. Tworzy się wówczas pokrywa dostatecznie silna, aby utrzymać człowieka na nartach, ale za słaba aby utrzymać jelenia lub łosia. Sybirak, wypatrzywszy w takim czasie np. jelenia, goni go z wielką łatwością, podczas gdy zwierzę zapada się co chwilę, kalecząc się dotkliwie o ostre kanty zlodowaciałego śniegu. Już po krótkiej chwili ślad uciekającego stworzenia znaczy krew. Nieszczęsne zwierzę dobywa wszystkich sił, kaleczy się jednak coraz więcej i coraz bardziej słabnie. Po pewnym czasie myśliwiec dopada zdobyczy i zabija. Otóż, widzicie, ja nigdy nie zdobyłbym się na wzięcie udziału w takim barbarzyństwie i dlatego nigdy na Syberji na grubego zwierza nie polowałem.”

PIES PO PROSTU PIES

W 1926 roku w domu Piłsudskich pojawił się doskonale ułożony i wytresowany do pilnowania ważnych dokumentów owczarek niemiecki, który dostał wdzięczne imię…PIES! Jego dostojna sylwetka budziła respekt, jednak wielu wiedziało, że jego dusza to leniwiec i łakomczuch. Był psiakiem dość przekupnym, ale nie kiedy chodziło o córki Piłsudskiego. Wanda i Jadwiga mogły liczyć na jego lojalność oraz ochronę. Marszałek bardzo to doceniał.

Kazimiera Iłłakowiczówna znana w międzywojniu poetka chyba nie miała podobnego zdania o Psie. „Kiedyś rozmawiałem z żandarmem służbowym na wartowni. Nagle zaszczekał pies Marszałka – wilczur. Wyskoczyliśmy z wartowni i widzimy, że przy wejściu leży na ziemi kobieta. Okazało się, że upadła z przestrachu, że pies ją zagryzie ” – takie wspomnienie adiutanta prezydenta Ignacego Mościckiego – Józefa Hartmana, przytacza Włodzimierz Kalicki w książce „Powrót do Sulejówka”.
pic_22-349-1

marszalek-jozef-pilsudski-i-jego-pies-pies-narocowe-archiwum-cyfrowe
foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe