in PORADY, POZA DOMEM

Pies ślub i zdrowy rozsądek

at
pies-slub-i-zdrowy-rozsadek
I ślubuję Ci miłość, wierność tralalala. Nie obiecuj, nie obiecuj. Ok, ale jeśli już zdecydujesz się obiecać, najpierw powiesz tak klękającemu przed Tobą facetowi a później kolejnemu albo w sukience w kościele albo z gigantycznym Orłem na piersi w urzędzie lub plenerze. Powiesz również tak swojemu zwierzakowi? Czy ma być z Tobą w tym wyjątkowym jakby nie było dniu?

Pierwsza zasadnicza sprawa czy w ogóle można? Odpowiem – to zależy. Zależy na kogo traficie. Będąc dziś w Urzędzie Miejskim zapytałam Panią o możliwość zawarcia związku małżeńskiego w towarzystwie swojego pupila. Pani zdziwiona pytaniem nie była po czym usłyszałam wspominane już to zależy. Jeśli chodzi o śluby plenerowe problemu nie ma. Miła pani przytoczyła mi  historię jak to jeden z urzędników opowiadał jak w maju tego roku udzielał ślubu w plenerze i za nim w niedalekiej odległości cały czas rżał koń – mistrz drugiego planu. Jeśli chodzi o ślub w urzędowej sali to problemu z mikrusami nigdy nie było bo najczęściej przebywały na rękach – koleżanki panny młodej, siostry, mamy, babci, z większymi może już jednak być problem.

W kościele też można usłyszeć to zależy, zakładając że Franciszkanie problemu robić nie będą zakładałam dobrze. Oczywiście padło „ale” jednak to było bardziej takie „ale” w kierunku komfortu psiaka. W dwóch pozostałych parafiach psiaki lubią, ale nie aż tak by wpuszczać je na mszę ślubną. Ktoś mi jednak dziś powiedział w rozmowie prywatnej, że wszystko w Polsce jest kwestią ceny…

Myślę, że przed rozpoczęciem akcji „ślubny pies” warto zadać sobie kilka fundamentalnych pytań. Po pierwsze: czy psu sprawi to frajdę? Po drugie: czy wytrzyma kilkanaście minut w czasie ślubu cywilnego i nawet kilkadziesiąt w czasie kościelnego? Po trzecie: czy nie zacznie rozrabiać, gryźć, szczekać, sikać? Po czwarte: a co jeśli ktoś z gości jest uczulony lub zwyczajnie boi się zwierząt? Po piąte: pod czyją opieką będzie, a może zostanie puszczony luzem?

Oczywiste, dla wielu psiak jest jak członek rodziny, dla mnie też. Jednak nie serwowałabym Mili godzinnej mszy w kościele, później półgodzinnego odbierania życzeń aż w końcu rąbiącej w bębny orkiestry, wujka który tańczy dla mnie – a musicie wiedzieć, że mój wujek jak pójdzie w tango to mu nawet partnerka i słupy nie przeszkadzają, mieszanki dymów, migoczących świateł i ciągłego ruchu ludzi. No nie. Poza tym sama nie mogłabym oddać się celebracji bo zastanawiałabym się co się z Mileną dzieje. Na szczęście moja wizja potencjalnego wesela to opcja plenerowa + obiad z liczbą osób okrojoną do minimum więc nie powinno być problemu. .

A co jeśli nie chcecie kameralnego i spokojnego ślubu, ale jednocześnie chcecie by psie zamiłowanie było widoczne? Nasi przyjaciele w ubiegłym roku brali ślub, są miłośnikami kotów, mają w domu dwóch adoptowanych panów. I na ich ślubie oraz weselu dominował motyw koci. Od zaproszeń zaczynając przez naklejki na alkohole krocząc na prezentach dla gości i dekoracjach stołu kończąc. Goście byli zachwyceni, bo chociaż motyw nie jest odkrywczy to jednak rzadko na Polskich uroczystościach spotykany. Internet jest tu kopalnią wiedzy – jak to ogarnąć by nie wyglądało to jak w sklepie zoologicznym. Psie winietki, tablice informacyjne, prezenty dla gości w formie przekąsek dla psiaków, psie balony, psie poszetki. Tak, można to zrobić bez cyrku i kiczu! Tylko sprawdźcie!
mili obiecuje(2)mili obiecuje(4)mili obiecuje(3)

bbde5258c96e3aef01ad7d83aa8f8cb6foto:pinterest

Wszystko fajnie, tort z figurkami psów, serwetki z psimi łapami cudnie. Tylko co zrobić z psem w trakcie imprezy? Jest opcja hotelu dla zwierząt, ale chciałam Wam przedstawić alternatywę. U mojej kuzynki na weselu, psiaki pojawiły się na sali po godzinie 24 pięknie przyozdobione ponieważ akurat wychodziły na dwór. Dlaczego? Jak to? Po co? Państwo Młodzi przezornie zaopatrują się w pokój awaryjny jeśli robią wesele w hotelu. A to by umieścić w nim prezenty, a to ktoś gorzej się poczuje najczęściej jednak nikt się gorzej nie czuje i pokój jest pusty. W naszym rodzinnym przypadku był zajęty przez psiaki. To fajna opcja jeśli przygotowania odbywają się w hotelu i na czas ceremonii zwierzęta mogą zostać w pokoju, nie trzeba się martwić o transport.

A po weselu przychodzi czas na popularne ostatnimi czasy sesje plenerowe. I tutaj hulaj dusza piekła nie ma, psiak może w końcu może nie zagrać pierwsze skrzypce, ale wykreować dość istotną i widoczną rolę.

Nasz ślub już za kilka dni. Będzie to na maska skromna uroczystość w której psy udziału nie wezmą. Dlaczego? Z tego co dowiedzieliśmy się w urzędzie tego dnia uroczystości będzie kilka – a to oznacza mnóstwo ludzi, gigantyczne zamieszanie i nerwową atmosferę. Już sama droga do Urzędu Stanu Cywilnego byłaby dla Bezeta gigantycznym stresem. Milena jakoś by sobie poradziła, ale też nie za bardzo wiedziałaby o co chodzi. Psy słuchają głównie nas, to my wiemy na co zwracać uwagę jeśli chodzi o ich zachowanie. Bezet poczynił ogromne postępy, ale jeszcze ręki nie damy sobie za niego uciąć i wizja, że skoczy na kogoś obcego odświętnie ubranego trochę mnie przeraża. A pilnować uroczystości, niemowlaka i jeszcze zwierząt to nieco za dużo.

Nasza impreza składać się będzie z obiadu dla rodziny a w godzinach wczesno wieczornych drinka dla znajomych. który ze względu na dziecko nie będzie trwał w nieskończoność. Pomiędzy jednym i drugim wydarzeniem będzie chwila dla psiaków. Z pewnością wykorzystamy ją dobrze! A wieczorem wyjdą z Panem Młodym na zasłużone wybieganie.

mili obiecuje(7)


mili obiecuje(6)


mili obiecuje(5)


BeFunky Collage