in PAVAROTTI, PORADY

Pies i dziecko – jak to ogarnąć i nie zwariować?

at
pies-dziecko-ogarnac-zwariowac

Od rewolucji kwietniowej minęła już solidna chwila. Chyba wszyscy oswoili się z nowa sytuacją. My, Wiktor no i psy. Na dzień dzisiejszy mogę odtrąbić sukces na linii dziecko-psy. Kolejny sprawdzian przed nami gdy młody zacznie raczkować.

Ostatnio jedna z dziewczyn na Instagramie zapytała mnie o jak przygotować psa na dziecko by było tak jak u nas? Po pierwsze gratuluje, ciekawy czas przed Wami! A po drugie nie jesteśmy wyrocznia i specjalistami. Wiele rzeczy testujemy na żywych organizmach. Bo co u jednych się sprawdza u innych niekoniecznie. Co się sprawdziło u nas?

Jeśli macie wolę możecie wrócić do tekstu jak przygotowujemy psy na narodziny dziecka. Ja dodam, że z tego najważniejsze okazały sie być DŹWIĘKI!

Psy a zwłaszcza Bezet na początku szalały gdy słyszały płacz dziecka z YouTube. Tak jak przypuszczałam skakał na mnie gdy trzymałam w rożku telefon. Niekoniecznie chciałabym tę sytuacje powtarzać z dzieckiem… mały pająk przeżywa grecką tragedie antyczną a większy pająk obskakuje Cię jak komary nad mazurskim jeziorem… słabo.

Gdy już przyszło co do czego po wcześniejszym oswojeniu psiaki były zaciekawione, ale nie wyrażały tego cała swoją osoba. Dziś mają jeszcze większy wyluz i już totalnie nie reagują na płacz Wiktora… Przestały też zaczepiać „płaczące wózki”. Dopadła je psia znieczulica.

Na polu bitwy psy i łóżko odnieśliśmy połowiczny sukces. Bowiem psy chętnie kładą się… pod łóżkiem. Szczęście, że łóżko jest wysokie. Pod nim położyłam koce, których nie miałam gdzie już odłożyć i miejsce zostało zaanektowane przez zwierzaki. To nie jest dokładnie to o co nam chodziło, ale jak widzę jakie przybierają tam pozy i słyszę chrapanie to chyba jest dobrze… będzie to też łatwe do odgrodzenia miejsce gdy młody zacznie być małym dyktatorem powierzchni podłogowych. Klatka kennelowa bez klatki. Kiedy słyszą hasło – na miejsce udają się właśnie tam. To istotne hasło o którym na swoim blogu pisały dziewczyny z Co Pies Na To?



Dog Free Zone! To bardzo bardzo ważne. Muszą być takie miejsca do których psiaki nie mają dostępu. Nasza Pani Pediatra co prawda podkreśla, że wychowywanie ze zwierzętami to najlepsza inwestycja i najlepsza szczepionka jednak wyciąganie psich włosów z małej dziecięcej pupy to słaba opcja. W Warszawie takiego pomieszczenia nie mieliśmy w Gdańsku już się udało. Mamy w końcu drzwi! Nawet nie wiecie ile dają radości. Chyba tyle samo co mamba i haribo do kawy.

A jeśli już o psich włosach mowa. Odpowiednia dieta – jest. Suplementacja – jest. Stresy zminimalizowane – zgadza się. A mimo to nasz piękniś Bezet włosy zrzuca…bo lubi. Jest stuprocentowo zdrowy, ten typ tak ma. Warto wiec uzbroić się w armię sprzątającą. U nas jest to samośmigająca roomba! Nieco głośna gadzina, ale jej dźwięk jest na tyle miarowy, że Wiktor bez problemu przy niej śpi a psy olewają. Zapas rolek odkłaczających też się przyda. Przy kolejnej wizycie u fryzjera sprawdź jaką szczotką dysponują w zakładzie. Pewnie będzie to gumowa antystatyczna. Rozejrzyj się za nią będąc kolejny raz w markecie typu Jula czy inna Castorama.

Bezet okazał się być pasjonatem rozrzucania zużytych pieluch… zanim my dojdziemy z takowa do śmietnika jegomość potrafi przypuścić desant i porwać bombę biologiczną. Milena za to poluje na wszystkie piszczące zabawki. Na szczęście na szkoleniu, które podjęliśmy przed narodzinami Wiktora nauczyliśmy się komendy NIE która miała nam pomoc w walce z Bezetem nadwornym odkurzaczem a przydaje się bardziej w domu…

Co jeszcze poradziłam przyszłej psiej młodej mamie? By wzięła pod uwagę różne scenariusze. My byliśmy przygotowani na ewentualne uczulenie malucha. Psiaki miały trafić do naszych rodziców do czasu gdy będziemy mogli podjąć próby odczulania. Braliśmy też pod uwagę wakacje psów u nich byśmy mogli skupić się na „ogarnianiu” dziecka. Nie zrobiliśmy tego i całe szczęście! Nie zmuszaliśmy zwierzaków do kontaktu z dzieckiem podchodziły gdy miały ochotę. Niestety nie jest możliwe, abyśmy poświęcali im tyle samo czasu co wcześniej. Jednak staramy się każdego dnia znaleźć chwile tylko dla nich. Czy to podczas wyczesywania czy tuląc się w czasie zjazdu windą na spacer. Przyznaje, że dostają teraz więcej smaczków, zabawek i gadżetów. A gdy przychodzi czas zabawy staramy się by Wiktor był obok, by z zabawa się kojarzył. A nie z pogorszeniem jakości życia.

W naszym domu jest rownież kot. Nie wiem czy to ze względu na wiek czy na to, że Ziom już swoje w życiu widział, ale dziecko nie robi na nim żadnego wrażenia. Musicie wiedzieć, że to stworzenie charakterne które często i chętnie używa pazurków i zębów. Aktualnie najlepiej odnajduje się w kuchni a ja często z młodym w kuchni urzęduje bałam się ich konfrontacji. Okazało się, że bezpodstawnie. Ziom do Wiktora podchodzi wącha i… siada obok. Od tak po prostu.

Większym problemem jest pogodzenie Mileny i Zioma. Jedna z Was na Facebooku prosiła o poradę w tej kwestii i na to poświęcimy osobny wpis. Bo trochę tego będzie.

Patrząc na nasze stado bardzo często zastanawiam się dlaczego ludzie pozbywają się psów gdy w domu pojawi się dziecko. I wydaje mi się, że w 99 procentach podyktowane jest to… wygodą. Dziecko zmienia świat o 180 stopni. To jeszcze więcej obowiązków i jeszcze mniej czasu dla siebie więc może by tak urwać go nieco pozbywając się psa? Przyznaje bez bicia, nasze życie bez psów a tylko z Wiktorem byłoby o wiele wygodniejsze, łatwiejsze i bardziej komfortowe. Tylko czy tego chcemy uczyć małego człowieka, że kiedy pojawia się problem to się go pozbywamy a nie rozpracowujemy? Pies i dziecko to niezły sprawdzian, ale też najlepsza inwestycja!


Share: