in DZIKA STRONA

Noga z gazu dzikim lżej! Zwiększ czujność jesienią!

at
noga-gazu-dzikim-lzej-zwieksz-czujnosc-jesienia

Jesienią o wypadek na drodze nie trudno. Deszcze niespokojne – droga hamowania dłuższa. Mokre liście na nawierzchni o tańczący kuper auta nie trudno. I jeszcze te zwierzęta w okresie godowym… no niech się dzieje wola nieba…

Wypadek drogowy. No z której strony nie spojrzysz przyjemne wydarzenie to to nie jest. Ani dla Ciebie, ani dla drzewa, ani dla pieszego, ani dla zwierzęcia. Kojarzysz nazwisko Tusinowski? Artur Tusinowski? Nie? A to fajny facet jest. W 2015 roku jako burmistrz Podkowy Leśnej zauważył problem braci mniejszych, którzy decydują się na życiowe ryzyko pokonania drogi/jezdni/ulicy jak zwał tak zwał by żyło się lepiej. Niestety najczęściej ich życie na asfalcie się kończyło. Pan burmistrz powiedział dość i od prywatnych przedsiębiorców pozyskał nietypowe znaki drogowe.


Mali leśni mieszkańcy są wśród nas – i giną na drogach, czasami przez naszą zbyt szybką jazdę. Widziałem taką kampanię społeczną poza granicami naszego kraju, wydała mi się świetna. Przeniosłem na grunt podkowiański. Znaki i montaż udało się pozyskać nieodpłatnie. W okresie jesienno-zimowym zwiększa się ilość zdarzeń drogowych z udziałem zwierzyny leśnej tej dużej, w przypadku Podkowy to mogą być głównie dziki, choć i były przypadki zdarzeń z koziołkami . Kierowcy w tym czasie powinni być przygotowani, że zwierzę takie jak dzik czy sarna, wyskoczy nagle pod koła samochodu. Ale praktycznie codziennie można spotkać też rozjechaną wiewiórkę lub jeża i na te mniejsze zwierzęta chciałbym szczególnie zwrócić uwagę. Znaki zostały ustawione w 10 punktach miasta, głównie przy ciągach ekologicznych. Mają pełnić funkcję edukacyjną i dodatkowych „spowalniaczy”, nie są znakami drogowymi w rozumieniu kodeksu drogowego. Graficznie paw podoba mi się najbardziej i jest moim ulubionym znakiem. Dla przypomnienia zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego Skarb Państwa nie ponosi odpowiedzialności za powstałe szkody w wyniku zderzenia z dzikimi zwierzętami. To na kierowcy spoczywa obowiązek zachowania szczególnej staranności i dostosowanie prędkości do warunków jazdy, w miejscach gdzie mogą pojawić się zwierzęta – pisał na swoim Facebooku pan Artur. Wrażliwi mężczyźni gatunek na wymarciu.

Zachowujemy ostrożność. Zwracamy baczną uwagę na otoczenie a jednak wypadek zdążył się. Potrafiliśmy sarnę/dzika lub zwykłego burka. Co robić?
Ustawa o Ochronie Zwierząt mówi w zasadzie jasno: Prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb, o których mowa w art. 33 ust. 3. . Służby stosowne to między innymi: Policja, Straż Leśna, Straż Gminna, Straż Parków Narodowych. Możemy też zwrócić się do GDDKiA by ustalić kto jest zarządcà danej drogi.

A jak jest w praktyce? Rozmawiałam z trzema osobami, które były w tej bardzo nieprzyjemnej sytuacji – potrąciły zwierzę. Wszystkie jak jeden mąż przyznają – najlepiej zadzwonić od razu do najbliższej ostoi dla dzikich zwierząt. Oni najlepiej znają procedurę. Znają konkretne numery, mają „know how”. Dzwoniąc na policję czy do lasów państwowych trzeba być bardzo upartym by otrzymać pomoc jeśli „nie ma ofiar w ludziach”.

Według policyjnych statystyk w ubiegłym roku zanotowano 182 wypadki sklasyfikowane jako najechanie na zwierzę. Też cieżko nam w to uwierzyć. Przyzwoitość nakazuje by działać! Nie zapominajcie o tym.

A co z pierwszą pomocą dla zwierzaka? Przeklejam, krótką i zwięzłą ściągawkę z artykułu: zwierzęta nie mają poduszek powietrznych fundacji Centaurus.

„Zachowanie rannego zwierzęcia bardzo trudno przewidzieć. Szok może na sprawić, że czworonóg będzie się zachowywał niemal normalnie, nie zaobserwujemy u niego najmniejszych oznak obrażeń. Może to być bardzo złudne, dlatego ważne by zwierzę do czasu przyjazdu odpowiednich służb mieć cały czas na oku (może to zapobiec kolejnemu wypadkowi). To czy podejmiemy bezpośrednie działania w ramach pierwszej pomocy zależy tylko od nas. Ze nieprzytomną ofiarą sprawa jest stosunkowo prosta. Należy ją bezpiecznie przenieść poza drogę, położyć na bok, jeżeli to możliwe wyciągnąć język. Pamiętajcie jednak o bezwzględnej ostrożności, zwierzę może się ocknąć i wyniku bólu i strachu nas zaatakować. Dlatego dobrze jest mieć przy sobie materiał, np. szalik czy bandaż z apteczki samochodowej, który posłuży nam do zrobienia prowizorycznego kagańca. Jeżeli jednak nie czujemy się na siłach w udzieleniu pierwszej pomocy nie róbmy tego, bo brak odpowiednich umiejętności, a co za tym idzie, niefachowa pomoc, mogą jeszcze bardziej zaszkodzić i nam i ofierze. Kursy udzielania pierwszej pomocy bez problemu znajdziecie w Internecie. Jest wiele fachowych stron, po lekturze których nie będziecie czuli się bezradni w takich sytuacjach.”