in Bez kategorii

Nagle ozdrowienie przed wyjściem do weterynarza! Znacie to?

at
nagle-ozdrowienie-wyjsciem-weterynarza-znacie

Psy wyczuwają, że zbliża się wizyta u weterynarza, jakim cudem? Pewnie podobnym cudem jak wyczuwają nadchodzące trzęsienie ziemi, burze, poród właścicielki i wyprzedaż karpia w Lidlu – szósty zmysł! Niektóre nie ograniczają swoich możliwości jedynie do sygnalizacji – weterynarz Houston mamy problem! Niektóre biora sprawy w swoje ręce i działają!

Pamietam ten dzień jak dziś. Ja około 12 lat, Sarcia około czterech. Zabawa z moim salcesonem na kółkach, dość energetyczna. Szarpak z starego tshirtu inspiracja czołówka Familiady a w zasadzie wierszem Brzechwy przeciągamy się. I tak się przeciągamy, że w jednym momencie turbojamnik spada z kanapy, uderza łapą w stół. Chyba boli bo był pisk. Chyba nie jest fajnie bo kuleje. Rozpoczyna się obraz nędzy i rozpaczy. Weterynarz przyjmuje dopiero od 16:00 mamy jeszcze kilka godzin.

Sytuacja się nie poprawia. Pies podchodząc do wody kuleje. Wyprowadzony na dwór kuleje. Wyrzuty sumienia rosną bo zwierze cierpi. Do godziny zero jednak coraz bliżej, aż w końcu nastaje i co? I następuje w jednej chwili nagle ozdrowienie.

Łapa już nie boli, włączył się tryb sarenka o popatrz jak pięknie skacze… Ktoś tu robi mnie w balona?



Sytuacja powtarzała się wielokrotnie. W pewnym momencie miałam wrażenie, że mam do czynienia z psim hipochondrykiem, który wymusza L4 na dodatkowa dawkę miłości. Myślałam, że Sara jest wyjątkowa dopóki nie poznałam Bezeta i Majlis. Ten duet ma podobne sztuczki opanowane do perfekcji.

Gdy Bezet złamał łape, do domu wracał jak z krzyża zdjęty. Dramat ludzki a raczej psi, wachluj mnie i dawaj fileciki z indyka. Gdy padło hasło weterynarz, ten na równe nogi postawiony, gotowy do akcji z piłka w pysku udowadnia, że przecież wszystko jest genialnie.

Do Mileny już nawet hasło gdzie wychodzimy nie pada. Za dużo cyrków już odstawiała z barykadowaniem się pod łóżkiem, z powodzeniem mogłaby walczyć o Dolinę Rospudy. Jak kocha jazdę samochodem tak zawsze wyczuwa, że jedzie do cioci Hani i ostentacyjnie udekoruje samochód, chociaż nie ma tego w zwyczaju robić na co dzień.

A jak sytuacja wygląda u Was?

Share: