Bez kategorii, PAVAROTTI

Kupiłam gryzak za 120 zł! Co mi odbiło?

by Kasia-
kupilam-gryzak-za-120-zl-co-mi-odbilo

Żyrafa Sophie. W świecie rodziców temat rzeka mam wrażenie… Bo co trzeba mieć w głowie lub czego nie mieć żeby kupić dziecku gryzak za 120 zł. Śpieszę z odpowiedzią.

Zanim jeszcze byłam w ciąży przeglądałam profile koleżanek na Instagramie, gdzie zachwycały się gumową żyrafą. Wszystkie ją miały. Odpalam wujka wielkie G i patrzę co to to. Patrzę i nie dowierzam…. ile to kosztuje? Ocipiały! Za gryzak miliony monet No way!

W ciąży nadal byłam twarda w swoim przekonaniu. Generalnie nasza wyprawka to był totalny spontan i minimalizm. I dobrze.

Jednak gdy przyszło co do ząbkowania, a przyszło dość szybko bo zaczęło się pod koniec trzeciego miesiąca tak bardzo zrozumiałam te moje koleżanki z luksusowa żyrafa. Bo kiedy Twoje dziecko ząbkuje i widzisz jak sie meczy, i słyszysz jak płacze i śliniak zmieniasz 45 raz w tej godzinie to chcesz oddać wszystkie pieniądze świata by przynieść mu ulgę.

Jasna sprawa. Na ząbkowanie byliśmy gotowi najpierw z tańszymi akcesoriami typu drewniany gryzak, żelowy gryzak, gryzak do lodówki i ciul wie jaki jeszcze gryzak. Gryzione były nasze ręce, własne ręce i wszystko co pojawiło się w zasięgu małej łapki. Jednak mało co przynosiło ulgę i rozładowanie. No dobra. Spróbujemy. Żyrafa Sophie wjechała do domu. I to podwójna bo zdecydowaliśmy się na zakup zestawu. Duża Sophie wydała mi się dla Wiksa za duża na początek. I miałam racje.

Żyrafa Sophie

Żyrafa Sophie zadebiutowała w Wiktora łapkach i buzi najpierw w wersji mniejszej tej z łapkami. Pokochał ją od pierwszego capnięcia. I naprawdę cieżko mi wytłumaczyć jej fenomen. Wąchałam, ją macałam, sama próbowałam ugryźć żeby zrozumieć o co chodzi i nadal nie wiem.

Podobno każda żyrafa wykonywana jest ręcznie. Guma wykorzystywana przez firmę VULLI S.A. pochodzi z drzewa gumowego Hevea rosnącego w Malezji. Każdego ranka przed nastaniem upału, mleczna ciecz, która wycieka spod kory drzewa, zbierana jest z milionów drzew Hevea. Ta ciecz znana jest jako „lateks”. Szczęśliwe drzewa, szczęśliwe produkty, szczęśliwe dziecko? Cholera wie. Grunt, że działa.

Małą żyrafę ukradł nam koń na hipodromie. O jakiż był lament i rozpacz. Nadszedł więc debiut dużej, która też była Ok, ale zrobiła już mniejsze wow.

Swego czasu po internetach krążyła przecięta żyrafa sophie pokazująca przepiękną dojrzałą pleśń. Matki zszokowane. Trochę nie wiedzieć czym bo to raczej do przewidzenia, że sophie obficie myta wodą albo zalewana morzem śliny może spleśnieć.

Mimo wszystko czy kupiłabym ją drugi raz? Małą i rownież tańszą wersję na pewno. Jeśli wyprawiacie baby shower, albo idziecie na baby shower to może to być pomysł na prezent. Coś na co mamie szkoda pieniędzy, bo nie ma pewności czy się przyda.