in PORADY, ZDROWIE

Kleszcz – poznaj lepiej swojego wroga!

at
kleszcz-poznaj-lepiej-swojego-wroga

Kleszcz czyli hasło mrożące krew w moich żyłach. Bardziej przerażające jest chyba tylko pojawienie się w otoczeniu bzyków o których śpiewał Zbigniew Wodecki. Niestety tych małych krwiopijców usunąć z ekosystemu się nie da, specjaliści podkreślają także, że nie warto. Co więc zrobić? Najlepiej byłoby poznać wroga! Poznać mechanizmy jego działania i patenty, które pozwolą z nim walczyć. Kleszcz to mocny zawodnik, ale do pokonania.

Na świecie żyje sobie ponad 900 gatunków kleszczy, w Polsce możemy spotkać około 20 gatunków. Szczególnie upierdliwe są dwa – kleszcz łąkowy oraz kleszcz pospolity. To klasyczni krwiopijcy, małe wampiry, które mogą przeżyć bez pożywienia nawet kilka lat. Zimą hibernują, ich szczyt aktywności przypada na kwiecień/maj/czerwiec oraz sierpień/wrzesień/październik.

Kleszcz to absolutnie nie Tarzan, nie skacze z wysokich drzew. Występuje w lasach liściastych i mieszanych, ale preferuje raczej te niższe partie jak wilgotna ściółka, paprocie czy trawy. Jednak nie myślcie, że zagrożenie czyha tylko w lesie. Chronić siebie, dzieciaki i pupila trzeba również odpoczywając na RODOS(rodzinne ogródki działkowe) czy w okolicznym parku.

kleszcze występowanie

Kleszcz potrafi zająć miejsce na źdźble trawy i czekać na nadejście ofiary…długo czekać potrafi. Skąd wie, że nadszedł czas na atak? Pierwsza para nóżek którą wystawia do otoczenia wyposażona jest w narząd Hallera. To taki sprytny twór – czujki – który reaguje na zmiany wilgotności, temperatury, stężenie dwutlenku węgla czy zapach potu już z odległości 30 metrów.

Panu kleszczowi do szczęścia potrzeba niewiele, natomiast panie opijają się do granic możliwości wielokrotnie zwiększając swoje gabaryty. Ukąszenie kleszcza jest bezbolesne ponieważ jego ślina zawiera substancje znieczulające. Ekolodzy twierdzą, że w pewnym sensie kleszcza możemy nazwać kostuchą. W ekosystemie pełni funkcję regulacyjną. Eliminuje te najsłabsze osobniki przenosząc choroby. A jeśli już o chorobach mowa. W naszej szerokości geograficznej najczęściej występującymi są;
-borelioza
-kleszczowe zapalenie mózgu
-babeszjoza
-anaplazmoza



Nasz weterynarz twierdzi, że dla futrzaków szczególnie niebezpieczny jest pierwszy „wiosenny” wysyp kleszczy. Nie ma sensu i nie ma możliwości odizolować psy od obcowania z naturą – no po prostu nie da się. Niezbędne jest wdrożenie profilaktyki. U nas póki co świetnie sprawdza się metoda spot-on czyli krople, które aplikuje się wzdłuż kręgosłupa, zaczynamy z nią trzeci sezon. Stety/niestety zakraplanie należy powtarzać raz w miesiącu. 

Gdy chcemy mieć spokój na dłuższy czas możemy zdecydować się na obroże z substancją aktywną, która jest stale uwalniana i transportowana po sierści. Wychodzę z założenia, że nie ma sensu zachwalanie jednej metody. Mi zupełnie nie odpowiadały obroże a labradory znajomych chronią doskonale. Ile psów tyle przypadków. Wszystkiego trzeba spróbować.



Dla tych, którzy chcą żyć w totalnej zgodzie z naturą też są patenty. Ot na przykład olej kokosowy, olejki eteryczne ( lawendowy, geranium) aplikowane na sierść czy ocet jabłkowy dodawany prewencyjnie do wody, którą psiak pije. Szczepionki na kleszcze nie ma! Są szczepionki, które przeciwdziałają skutkom ukąszenia – boreliozie. Niestety szczepionki na babeszjozę, która zbiera niemałe żniwo wsród psów nie wymyślono. 

Jak rozpoznać babesziozę? To kolejne podstępne choróbsko, które atakuje nasze psy i często może być mylone z innymi dolegliwościami. Początkowo możemy obserwować spadek apetytu, zmniejszone pragnienie, apatię i gorączkę – wiele chorób się tak zaczyna prawda? Później dochodzi do tego bladość błon śluzowych, wzrost tętna i oddechów, zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Babeszjoza wykryta szybko jest uleczalna, przechodzona może prowadzić do powikłań w wyniku których będziemy mieć do czynienia ze zmianami w układzie nerwowym a nawet ze śmiercią.