SCHRONISKOWCE

Wasze historie: Mira i Spooky!

by Kasia-
historie-mira-spooky

Metamorfozy domów. Metamorfozy fryzur. Metamorfozy samochodów. Cóż poradzimy, że lubimy zmiany. Najbardziej lubimy te psie zmiany! Gdy ze smutnego schroniskowca wychodzi prawdziwa psia gwiazda. A wszystko za sprawą nowego M. W społeczności Majlis dużo jest takich historii! I mamy przyjemność Wam je zaprezentować. Jako piersi w ramach cyklu „Wasze historie” debiutują Mira i Spooky.

Wszyscy występujący w ramach cyklu dostają takie same trzy pytania. To pozostaje niezmienne. Zaczynamy!

Pytanie numer 1 – Dlaczego właśnie ten pies? Jaka jest Wasza historia.

Po śmierci poprzedniego psa nie mogłam się pozbierać, najlepszym wyjściem było zająć się nowym psiakiem. Pierwszy również był ze schronu w Sopocie, dlatego też uparłam się właśnie na to miejsce. Byliśmy tam z 4ry razy, pies, którego wybrałam niestety nie nadawał się na warunki mieszkaniowe. Dopiero przeglądając ich stronę internetową znalazłam jego zdjęcie, pojechaliśmy kolejny raz, biegał po wybiegu, wystraszony, szczekający, gdy próbowaliśmy się zbliżać, wciskał doopkę w najciaśniejszy kąt, ale się zdecydowałam. Największą obawę jaką miałam to, czy uda się go wcisnąć w „stado” ogoniastych sierściuchów (kotów ;-)), jakie z nami mieszkały (albo my z nimi: -D). Pierwszą noc spędził wpół leżąc i obserwując, ale wszyscy przetrwali, i tak jest do dziś

Szczery rachunek sumienia – czy z psiakiem były jakieś problemy?

Problemy? Hmmm 😉. A tak poważnie, nie oszukujmy się, to był pies z problemami, po jakimś czasie zaczął na nas warczeć w momentach, kiedy coś było nie po jego myśli, wieczorem nie można było go zaczepiać, nie można było wypchnąć z pokoju, chwilami widać było, że wchodzi w „czerwoną strefę”. Apogeum osiągnęliśmy gdy dziabnął ojca, wiedzieliśmy, że stało się to z naszej winy, niemniej jednak poszedł na kastrację. Po zabiegu chodził dumny w „kloszu” 😉, nawet ręki nie można było tam wsadzić. W związku z czym chodził z całą tą ziemią, którą zebrał na spacerach 😀. Po około dwóch miesiącach zaczął się uspokajać, daliśmy radę i cieszę się, że nie odpuściliśmy 🙂. Poza tym (miał 7 miesięcy jak zabraliśmy go ze schronu) jak zostawał sam, zżerał wszystko, co mu w zęby wpadło, łącznie z naszą kanapą. Z poważniejszych problemów to by było na tyle 🙂.

Czy miałaś innego psa w przeszłości? Jeśli tak to jakiego i skąd pochodził?

Tak, poprzednik, mój pierwszy był również ze schronu w Sopocie. Przeżył z nami 15 lat, odszedł przez problemy z sercem 😢.Poprzedni również był kundelkiem, czarnym z białym krawatem, do kolan, 10 kilowym kundelkiem 🙂.