in POZA DOMEM

Co mnie gryzie – konie z Morskiego Oka

at
gryzie-konie-morskiego-oka

Był w TVP Gdańsk taki program „Co mnie gryzie” był i już nie ma. A ludzi nada gryzie! I mnie gryzie! I postanowiłam ten gryzący motyw wprowadzić do nas. Co mnie gryzie dziś? Dziś gryzą mnie konie w górach!

Już za kilka dni startujemy na wczasy. Cel – ponownie Słowackie Tatry. Bo spokojniej, bo taniej, bo pięknie! Niestety myśląc o górach nie myśle jedynie o zapierających dech w piersiach widokach, pięknych szczytach, ciekawej florze i obłędnych kolorach. Myśle rownież o zwierzętach. Nie o cudnym świstaku czy zwinnych kozicach a umęczonych koniach…

Tak. Koń był od zarania dziejów zwierzęciem użytkowym. Pierwszy etat to praca na roli i orka w polu. Drugi etat to „weekendowe” wypady chłopa bryczką czy to do kościoła czy do rodziny. Konie doskonale sprawdzały się też przy zrywce w lasach. Jednak nastąpił cudowny rozwój mechanizacji i do pracy ruszyły konie mechaniczne. Gdzie mogą konia naturalnego odciążyć powinny to robić.

W moim odczuciu konie powinny być wykorzystywane w sposób rekreacyjny/sportowy. Myśląc o rekreacji mam na myśli hippoterapie, kuligi czy przejazdy bryczką.

Jeśli mówimy o tych ostatnich niektórzy zostawili rozum gdzieś na wieszaku zabierając się za ich organizacje. Tak. Mówimy tu o słynnych przejazdach do Morskiego Oka. Dla wielu Fundacja VIVA która walczy o konie pracujące na trasie to banda oszołomów. Jednak nie trzeba przykuwać się do drzewa w puszczy Białowieskiej by widzieć, że konie wykorzystywane są do granic możliwości. Z danych fundacji wynika, że bryczki są przeciążone nawet o TONĘ!

Latem pracują w gigantycznych upałach a zimą ciągną bryczki po gołym asfalcie. Tak asfalcie. Droga do Morskiego Oka to spacerek na około dwie i pół godziny po bajecznie przygotowanej trasie… Jeśli mówisz, że nie dasz rady to z pewnością zawstydzą Cię niepełnosprawni na wózkach inwalidzkich czy rodziny z dziećmi w wózkach czy w chustach – dziwnym trafem dają radę. Tu coś mi nie gra. Jak można jechać na urlop w góry i podjeżdżać do celu bryczką bo dupa ciężka i się nie chce… zaczyna mi to przypominać amerykański naród ktory wszystko ma drivethru knajpy, bankomaty,kawiarnie… społeczeństwo nie dość że tyje to jeszcze głupieje…

A co do fiakrów…cóż hajs się musi zgadzać. Przejażdżka meleksem nie jest już tak atrakcyjna jak bryczką… Wierzę i mam nadzieję, że znajdą się wśród nich tacy, którzy bardzo dbają o swoje zwierzęta, nie przeciążają, badają, doglądają. Bo to w końcu zwierzęta dają im przysłowiowy chleb…

W tym miejscu chyba warto przypomnieć prezentowany we wszystkich możliwych mediach kilka miesięcy temu filmik przedstawiający niepełnosprawnego chłopca, który pokazał…że jednak kurcze można… Coś jest w tym stwierdzeniu, że jak się chce to się szuka sposobu a jak się nie chce to się szuka powodu…

Share: