PAVAROTTI

Czy można dziecko przekonać do czytania książek?

by Kasia-
dziecko-nie-chce-czytac-ksiazek

Moje dziecko nie chce czytać książek jak wy to robicie, że u Was nie ma z tym problemu? Takie wiadomości czesto dostaje. Skąd wiecie, że problemu nie byli?

Mądre głowy w śniadaniówkach, prasie, na blogach i bóg wie gdzie jeszcze grzmią: by Twoje dziecko rozwijało się doskonale należy czytać mu przynajmniej 20 minut dziennie. Codziennie. Fajnie tylko co jeśli dziecko nie chce czytać książek Ba! Nie lubi nawet słuchać jak ktoś mu czyta?

To jest coś co dość długo może nie spędzało mi snu z powiek, ale jakoś tak mnie… irytowało? No dlaczego ten mały smerf na widok książki ucieka jak diabeł na czosnek czy inna wodę święconą. Przecież inne dzieci zasypiają przy książeczkach a tu się zaczyna bieg przez plotki byle dalej.

Oczywiście młody jest turbo młody, ale czym skorupka za młodu… I ja i jego tata mamy dużo książek na koncie. Mamy naprawdę sporą biblioteczkę, która szkoda by nie została wykorzystana bo naprawdę serio kawał świata i okolic można poznać czytając.

Gdy dziecko nie chce czytać książek naczelna zasada to nie zmuszaj. Weź żołnierza sposobem.

wolny słuchacz

Chcesz czy nie chcesz mimo woli słuchał będziesz. Jak pomyślała matka tak zrobiła. Jak młode bawiło się autami, budowało jakieś dzikie konstrukcje czy generalnie zajęte było matka siadała i na głos czytała. Z podziałem na role, z zaangażowaniem jak w teatrze. No tak wiecie spektakularnie. Dziecię najpierw patrzyło jak na wariatkę, ale w gruncie rzeczy słuchało nie przerywało. Po jakimś czasie zaczęło matce zaglądać przez ramię, aż w końcu na etapie matka ledwo mówi usiadło i słuchało. Nie to nie było te magiczne 20 minut, ale nie od razu Rzym, Kraków i Radom zbudowano.

co Cię interesuje?

Gdyby ktoś dostarczał Ci prenumeratę magazynu kulturystycznego, albo małego ogrodnika kiedy ty bardziej interesujesz się architekturą wnętrz albo podróżami to tak trochę słabo prawda? Nie chcesz tracić cennego czasu na coś co Cię nie interesuje. I to raczej nie jest nic dziwnego, to raczej nie jest nienormalne. Więc i w przypadku małego człowieka trzeba wybadać zainteresowania. Często wybadać bo mały człowiek nie mówi więc nie powie – mamo, wiesz generalnie baśnie są słabe, wolę dinozaury. Ja Wiksowi też wciskałam jakieś bajki o misiach, klasyczne baśnie i tu się pojawił mur. I nagle żarówka nad głową, przecież to mały miłośnik motoryzacji i zwierząt. I cyk zaskoczyło!

forma jest ważna

Książki pamiątki po naszej młodości czy po młodości naszych rodziców to piękna rzecz. Jednak czasem warto pójść z duchem czasu. Maluchy do książek może przekonać forma. Duże książki pięknie wydane, ciekawe obrazki to jedno, ale warto jakoś małego czytelnika zaktywizować. Dlatego u nas kapitalnie sprawdzają się książeczki opowiadane. Niby codziennie te same obrazki a jednak historia może być inna. Ponad to mamy książeczki z otwieranymi okienkami, z naklejkami, z różnymi fakturami ( na przykład zwierzęta i futerka, skóry, zamsz) są książeczki, które mają wodne kolorowanki. Znajdziecie ich sporo! Polecam przeszukiwać sieć zamiast wizytować w księgarniach typu Empik – jest więcej możliwości, jest niejednokrotnie dużo taniej. Gwarantuje Wam, że w końcu któryś patent zaskoczy a wówczas droga jest już jakby bardziej prosta. No i zawsze jest jeszcze…Pucio!

Nam książeczki towarzyszą przed snem i po śnie. Wiks rano i po drzemce musi zrobić inwentaryzację swoich zbiorów. Czasem lubi też coś pooglądać do obiadu. Często pokazuje palcem z zapytaniem co to? a to? Aha! Podobno większość dzieci zamiast obrazków woli…realne zdjęcia. Spróbujcie takich mini albumów! Są bardzo tanie od 3 do 10 zł A nóż staną się ulubionymi!

Share: