in PAVAROTTI

3 powody dla których życie w większym stadzie jest trudne

at
3-powody-dla-ktorych-zycie-wiekszym-stadzie-trudne

Dziecko i pies sielanka na maksa! Dziecko przytula się do futrzaka, on oddaje mu swoje ciepło. Wszyscy się kochają i żyją zgodnie, pięknie i fotogenicznie. Nie u nas. Niestety.

Jeszcze w ciąży naoglądałam się zdjeć jakby wyrwanych z raju psiarza. Malutkie dziecko i wpatrzony w niego pies. Piękni, wycacani, idealni. Do czasu… wszystko do czasu… Gdy Wiks pojawił się w domu hasło Dziecko i pies nabrało zupełnie innych barw.

Dziecko i pies to całe mnóstwo zalet! O których w zasadzie mowię Wam często i dużo. Bez problemu znajdziecie teksty wychwalające taką kombinacje. Ale ten układ to też wady. Jakie?

Bajzel na kółkach

Jeśli twoim marzeniem jest mieszkanie jak muzeum lub prosto z katalogu to może się nie udać. No chyba, że Twoją pasją jest jazda na szczotce kilka godzin dziennie a w kieszeni nosisz mokre chusteczki i rolke do kłaków. Podstawy higieny muszą być zachowane to oczywiste, ale najgorzej jest gdy cała banda się zmówi. Schowam zabawki do kartonu. Wiks tego nie zauważy bawi się tym co ma, ale Milena ma zwidy, że w kartonie była jej piłka i odczynia taniec pingwina by karton dopaść. Wiks to zauważa i zaczyna się granda. W końcu dopadają karton wyciągają wszystkie zabawki, wywlekając je po całym mieszkaniu. I zabawa zaczyna się od nowa.

Big Brother patrzy

Przy naszym stadzie trzeba mieć oczy dookoła głowy! Głównie ze względów bezpieczeństwa. Psy mają anielska cierpliwość do młodego, ale każdy ma swoje granice. Dlatego nie ma mowy o tym by wyjsć chociaż siku i zostawić brygadę w jednym pomieszczeniu, chociaż od jakiegoś czasu samotne wyjście do łazienki jest czymś na miarę baryłki złota albo kufra skarbów znalezionego na końcu tęczy. Marzenie! Kontrola podstawą zaufania. Nigdy nie wiem czy Bezet nie zechce zeżreć magnesów Wiksa a Wiks nie wyleje sobie na głowę wody z psiej miski – raz wystarczy.

Była sobie cisza

Tak myśle, że pełna i głośna chata to i wada i zalta jednocześnie. Instytucja ciszy, relaksu i spokoju nie jest mi ostatnimi czasy przesadnie znana. Coś mnie boli, coś mnie łupie a tu cyrk swoje przedstawienie gra, a ja muszę w tym uczestniczyć. Często bywa tak, że Wiks ma ból istnienia i koniecznie chce sie tulić a Milena w tym czasie koniecznie chce wyjsć siku a Bezet koniecznie chce pić a miski puste. Wszyscy czegoś od Ciebie chcą. Nawet nie wiecie jaka to radość gdy wieczorem po kolei odjeżdżają spać.

To wszystko to nie jest coś czego nie można przeżyć! Ba sama się na ten cyrk zapisałam. To coś do czego po prostu trzeba się przyzwyczaić. A kiedy już człowiek osiądzie, okrzepnie… młodzież zafunduje kolejne zmiany.

Share: